Twoja Grupa. Czy wiesz, kto usiadł koło Ciebie?

Z Przyjaciele Billa W. - Materiały związane z wychodzeniem z alkoholizmu
Skocz do: nawigacja, szukaj

Twoja Grupa. Czy wiesz, kto usiadł koło Ciebie?

Wiem kim jesteś. Jesteś “X”, który przychodzi na mityng w mieście Y.

Zobaczyłem Cię pewnego wieczora na mityngu rozpoczynającym się o 20.00. Nie wiem jak długo jesteś trzeźwy, ale wiem że przychodzisz na ten mityng często, ponieważ rozmawiałeś tam z wieloma ludźmi i wyglądało to tak, jakbyście znali się od dawna.

Nie byłem jednym z nich.

Ty nie wiesz kim jestem. Pewnego razu trafiłem na ten „Twój” mityng, po prostu obcy człowiek w obcym mieście. Dostałem kubek kawy i usiadłem gdzieś na końcu sali.

Nie porozmawiałeś ze mną.

O tak, dostrzegłeś mnie. Rzuciłeś na mnie okiem, ale nie znając mnie, szybko odwróciłeś wzrok, by poszukać znajomych twarzy. Przesiedziałem cały mityng, który był OK. Miał może troszeczkę inny scenariusz, niż mityngi w mojej miejscowości, ale to bez znaczenia.

Tematem była wdzięczność. Ty, wraz ze swymi przyjaciółmi, mówiliście o tym, jak wiele znaczy dla Was Wspólnota AA. Mówiliście o poczuciu braterstwa w Waszej grupie. Ty opowiedziałeś, jak wielu ludzi bardzo ciepło przywitało Cię, gdy pierwszy raz przyszedłeś na miting. Rozmawiali z Tobą i zachęcali do przyjścia ponownie.

A ja, słuchając tej opowieści, dziwiłem się: gdzie się podziali ci wszyscy ludzie, którzy przywitali Cie wtedy tak ciepło?

Mówiliście o tym, że nowicjusz jest tym, który wnosi nowe życie do Wspólnoty. Kimś najważniejszym. Tez tak myślę. Ale nie powiedziałem tego. Prawdę mówiąc nie dzieliłem się niczym na tym mityngu. Zgłaszałem się nawet do zabrania głosu, ale prowadzący nie zwracał na mnie uwagi. Udzielał głosu tym, których znał.

Wiesz, kim ja jestem? Nie wiesz. I nie zadałeś sobie trudu, by się dowiedzieć. Mimo, że był to zamknięty mityng, nie spytałeś się, co ja tutaj robię?

A przecież to mógł być mój pierwszy mityng w życiu. Mogłem być pełen strachu, obaw i nieufności, nie wiedząc, czy AA zadziała w moim przypadku lepiej niż wszystko, czego próbowałem do tej pory. I mogłem wyjść z tego mityngu z takim samym przekonaniem… Mogłem mieć myśli samobójcze, ciągnąć ostatkiem sił, mając jednak nadzieję, że ktoś tutaj pomoże mi wyrwać się z tego stanu rozpaczy i użalania się nad sobą. Mogłem już nie mieć siły, by wyjść z tego samemu. Ale mogłem też być dziennikarzem, który potrzebuje napisać coś o AA i może ktoś z Was powinien mnie wysłać na otwarty mityng. Albo mógł mnie tu skierować sąd, abym dowiedział się czegoś więcej o alkoholizmie. Ale balem się spytać, a nawet odezwać.

Nie byłem nikim z nich.

Byłem zwykłym alkoholikiem trzeźwiejącym od kilku lat we Wspólnocie, alkoholikiem w podróży, po prostu potrzebującym mityngu. Moim jedynym problemem tego wieczora było to, że zbyt długo byłem samotny w podróży i potrzebowałem kontaktu z AA. To wszystko! Wiem z własnego doświadczenia, że mogłem wejść z uśmiechem na ustach, przedstawiając się głośno imieniem dodając skąd przybywam. Jeśli bym tak zrobił, pewnie od razu byłbym gorąco przywitany. Pewnie zaczęlibyśmy rozmawiać, szukać wspólnych znajomych…

Dlaczego tego nie zrobiłem? Byłem głodny, samotny i zmęczony. To wszystko. Nie byłem tylko zły, ale te trzy stany wystarczą na to, by nie czuć się dobrze i zapragnąć być wśród przyjaciół, w bezpiecznym miejscu… Siedziałem więc samotny na tym mityngu, a kiedy dobiegł końca, patrzyłem zazdrośnie jak tworzą się małe grupki ludzi rozmawiających ze sobą. Jak po każdym mityngu. Słyszałem jak planowaliście spotkanie po mitingu w pobliskiej kawiarni. Kręciłem się przy tablicy ogłoszeń z nadzieja, że ktoś mnie dostrzeże i może zaprosi na kawę. Jednak mnie nie zaprosiłeś…

Kiedy szedłem powoli na parking, do swego samochodu z rejestracją z innego miasta, spojrzałeś na mnie przez chwilkę. Nasze oczy się nawet spotkały, a ja usiłowałem się nawet uśmiechnąć, lecz Ty obojętnie odwróciłeś wzrok. Wsiadłem, zapiąłem pasy i odjechałem do motelu. Gdy leżałem już w łóżku czekając na sen, napisałem listę wdzięczności. Umieściłem Cię na niej razem z Twymi przyjaciółmi z mityngu. Wiedziałem, że byliście tam dla mnie i że ja potrzebowałem Was tego dnia bardziej niż Wy mnie. Wiedziałem, że gdybym potrzebował pomocy i o nią poprosił, na pewno bym ją otrzymał. Jednak zastanawiałem się… co byłoby, gdybym tej pomocy potrzebował, ale nie był zdolny o nią poprosić?

Wiem kim jesteś.

Czy pamiętasz mnie?

Frank D. New Orleans. Louisiana

Zobacz: Teksty członków Wspólnoty AA

GRAPEVINE Marzec 1991 (amatorski przekład) Źródło: http://www.integrum-home.pl/forum/viewtopic.php?p=9724#9724