Problem strachu

Z Przyjaciele Billa W. - Materiały związane z wychodzeniem z alkoholizmu
Skocz do: nawigacja, szukaj

Problem strachu By Bill W.

Jak mówi Księga AA: "Strach jest złym, skorodowanym wątkiem; tkaniny naszego życia są go pełne" (aktualne tłumaczenie Wielkiej Księgi: "To złe zardzewiałe ogniwo, które spajało całą naszą egzystencję." [AA, s. 58]). Strach z pewnością blokuje rozsądek, miłość i oczywiście niezmiennie zasila gniew, próżność i agresję. Leży on u podstaw sentymentalnej winy i paraliżującej depresji. Prezydent Roosevelt kiedyś słusznie zauważył, że "nie mamy się czego bać, poza samym strachem".

To jest poważne oskarżenie i być może zbyt daleko idące. Przy całym jego niszczycielstwie zauważyliśmy, że ten strach może być punktem startu do lepszych rzeczy. Strach może być odskocznią do rozwagi i szacunku do innych. Może on wskazywać ścieżkę do sprawiedliwości, ale i do nienawiści również. A im więcej mamy szacunku i sprawiedliwości, tym bardziej powinniśmy zacząć szukać miłości, która może wycierpieć wiele i ciągle być dawana za darmo. Tak więc strach nie musi być zawsze destrukcyjny, ponieważ lekcje wynikające z jego konsekwencji mogą prowadzić nas do pozytywnych wartości.

Osiągnięcie wolności od strachu jest przedsięwzięciem na całe życie, które nie może być w pełni ukończone. Gdy jesteśmy pod ciężkim ostrzałem, w ostrej chorobie lub w innych warunkach poważnego niebezpieczeństwa, wszyscy reagujemy, prawidłowo lub nieprawidłowo, w zależności od przypadku. Tylko osoba próżna twierdzi, że jest całkowicie wolna od strachu, ale jej wielka pretensjonalność jest w rzeczywistości zakorzeniona w lękach, o których chwilowo zapomniała.

Dlatego problem rozwiązania strachu ma dwa aspekty. Powinniśmy spróbować uwolnić się od strachu wszędzie tam, gdzie jest to możliwe do osiągnięcia. Następnie powinniśmy znaleźć zarówno odwagę jak i łaskę do konstruktywnego uporania się ze strachem, który pozostał. Próba zrozumienia naszych obaw i obaw innych jest tylko pierwszym krokiem. Ważniejszym pytaniem jest jak i gdzie stamtąd pójdziemy.

Od początku AA obserwowałem jak tysiące moich kolegów stawało się coraz bardziej i bardziej zdolnych zrozumieć i przekroczyć ich strach. Te przykłady były niezawodną pomocą i inspiracją. Może więc niektóre z moich własnych doświadczeń ze strachem i podzielenie się nimi na zachętę może być właściwe.

Jako dziecko miałem kilka dość ciężkich emocjonalnych wstrząsów. Były to głębokie zaburzenia w rodzinie; Byłem fizycznie dość niezręczny itd. Oczywiście inne dzieci mają podobne emocjonalne utrudnienia i wychodzą z nich bez szwanku. Ale ja nie wyszedłem. Widocznie byłem przewrażliwiony i później zbyt przestraszony. Tak czy inaczej, wypracowałem fobię, że nie byłem taki jak inni młodzi ludzie i nigdy nie mogłem się taki stać. Najpierw to wpędziło mnie w depresję a stamtąd w izolację.

Ale te dziecięce nieszczęścia, wszystkie z nich wygenerowane przez strach, stały się tak nieznośne, że stałem się bardzo agresywny. Myśląc, że nie należy i obiecując sobie, że nigdy nie zgodzę się na status drugiej kategorii, czułem że po prostu muszę dominować we wszystkim, co decyduję się robić, w pracy czy w zabawie. Jak tylko ten atrakcyjny przepis na dobre życie zaczął się sprawdzać, zgodnie z moimi ówczesnymi wyobrażeniami o sukcesie, stawałem się nieprzytomnie szczęśliwy. Ale kiedy przedsięwzięcia czasem się nie udawały, byłem wypełniony przez urazy i depresję, które mogły być wyleczone tylko przez kolejny triumf. Bardzo wcześnie więc doszedłem do oceniania wszystkiego w kategoriach zwycięstwa lub porażki – wszystko albo nic. Jedyna satysfakcja jaką znałem to było zwycięstwo.

To było moje fałszywe antidotum na strach i stawało się schematem, coraz głębiej wyrytym, który prześladował mnie przez lata szkoły, Pierwszej Wojny Światowej, gorączkowej pijackiej kariery na Wall Street, i w dół, do ostatniej godziny mojej kompletnej porażki. Ale w tym czasie niedoli nie było już stymulantu, a ja nie wiedziałem, czy bardziej boję się żyć czy umrzeć.

O ile mój podstawowy schemat strachu jest bardzo często jeden, jest oczywiście wiele innych. Rzeczywiście, manifestacje strachu i problemy, które następują w ślad za nim są tak liczne i kompleksowe, że w tym krótkim artykule jest niemożliwe szczegółowo opisać nawet kilka z nich. Możemy tylko przyglądnąć się tym duchowym zasobom i zasadom, dzięki którym będziemy w stanie stanąć twarzą w twarz i uporać się ze strachem w każdym jego aspekcie.

W moim własnym przypadku, kamieniem węgielnym wolności od strachu była taka wiara: wiara która mimo wszystkich ziemskich powodów zdających się temu zaprzeczać, pozwalała mi uwierzyć, że żyję we wszechświecie, który ma sens. Dla mnie, oznaczało to wiarę w Stwórcę, który jest całą mocą, sprawiedliwością i miłością; Bóg, który zaplanował dla mnie cel, sens i przeznaczył do wzrostu, jakkolwiek niewielkiego i hamowanego, na Jego podobieństwo i obraz. Przed nadejściem wiary żyłem jak obcy w kosmosie, który zbyt często wyglądał na wrogi i okrutny. W nim wtedy nie mogłem czuć się wewnętrznie bezpieczny.

Dr Carl Jung, jeden z trzech twórców współczesnej psychologii głębi, miał głębokie przekonanie na temat tego wielkiego dylematu dzisiejszego świata. Parafrazując, oto co powiedział na ten temat: „Jakakolwiek osoba, która osiągnęła czterdzieści lat życia, i która ciągle nie ma możliwości zrozumienia kim jest, gdzie jest lub gdzie zmierza, nie może uniknąć stania się neurotykiem – w takim czy innym stopniu. Jest to prawdą bez względu na to, czy jego młodzieńcze popędy seksu, bezpieczeństwa materialnego i miejsca w społeczeństwie zostały zaspokojone czy nie.” Kiedy łagodny lekarz powiedział „staje się się neurotykiem” mógł równie dobrze powiedzieć „staje się drżąca ze strachu”.

To właśnie dlatego my w AA kładziemy taki nacisk na potrzebę wiary w „Siłę Wyższą”, definiowaną tak jak możemy. Musimy znaleźć życie w świecie łaski i ducha, i jest to z pewnością nowy wymiar dla większości z nas. O dziwo, nasza wyprawa do tej sfery bytu nie jest zbyt trudna. Nasze świadome wejście do niej zwykle zaczyna się krótko po tym, jak tylko głęboko wyznamy naszą osobistą bezsilność do bycia samemu, i dokonamy naszego apelu do jakiegokolwiek Boga, który myślimy że jest – lub może być. Dar wiary i świadomość Siły Wyższej jest wynikiem. Ze wzrostem wiary rośnie wewnętrzne bezpieczeństwo. Ogromny podstawowy strach przed nicością zaczyna się zapadać. Dlatego my w AA przekonaliśmy się, że naszym podstawowym antidotum na strach jest duchowe przebudzenie.

Tak się stało, że moje własne duchowe odczucia byłe elektryzująco nagłe i absolutnie przekonujące. Natychmiast stałem się częścią – tylko małą częścią – kosmosu, który był rządzony przez sprawiedliwość i miłość w osobie Boga. Bez względu na to, jakie były konsekwencje mojej własnej samowoli i ignorancji, lub moich współtowarzyszy w podróży na ziemi, to ciągle była prawda. Takie było nowe i pozytywne zapewnienie, i ono nigdy mnie nie opuściło. Dostałem wiedzę, przynajmniej na początku, czym może być nieobecność strachu. Oczywiście mój własny dar wiary nie jest zasadniczo różny od tych duchowych przebudzeń otrzymanych przez niezliczonych Aowców – było tylko bardziej gwałtowne. Ale nawet ten punkt odniesienia – choć był niezwykle ważny – oznaczał tylko moje wejście na tą długą ścieżkę prowadzącą od strachu, a ku miłości. Stare i głębokie ryciny lęku nie zostały natychmiast i trwale zatarte. Oczywiście pojawiają się ponownie i czasem są alarmujące.

Jako odbiorca tak spektakularnego duchowego doświadczenia, nie byłem zaskoczony, że pierwsza faza mojego Aowskiego życia charakteryzowała się dużą dozą dumy k2i siły napędowej. Głód wpływu i aprobaty, pragnienie bycia liderem było wciąż bardzo mocno ze mną. Jeszcze lepiej, te zachowania mogły być teraz usprawiedliwione – wszystko w imię dobrej roboty!

Na szczęście okazało się, że to raczej rażący etap mojej pretensjonalności, który utrzymywał się przez lata, i po której nastąpił ciąg nieszczęść. Moje wymagania aprobaty, które były oczywiście oparte na strachu, że mogę nie mieć tego wystarczająco dużo, zaczęły kolidować z tymi samymi cechami u moich kolegów z AA. Ich chęć ratowania Wspólnoty przede mną i moja ratowania jej przed nimi stała się absorbującym wszystkich zajęciem. To oczywiście zaowocowało gniewem, podejrzeniami i różnego rodzaju przerażającymi epizodami. W tej niezwykłej, a teraz raczej zabawnej epoce naszych poczynań, wielu z nas zaczęło grać Boga ponownie. Przez kilka lat siła napędzająca AA wprawiała w ruch dziką ekscytację. Ale z tej przerażającej sytuacji powstało Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji AA. Głównie były to zasady zaprojektowane w celu redukcji ego i w wyniku tego redukcji naszych strachów. Były to zasady, które mieliśmy nadzieję utrzymają nas w jedności i rosnącej miłości do siebie nawzajem i do Boga.

Stopniowo stawaliśmy się zdolni akceptować grzechy innych kolegów tak samo, jak ich zalety. To był okres, w którym ukuliśmy silne i znaczące wyrażenie: „Pozwól nam zawsze kochać to co najlepsze w innych – i nigdy nie bać się tego co w nich najgorsze”. Po około dziesięciu latach prób pracowania tym rodzajem miłości i redukującymi ego właściwościami Kroków AA i Tradycji w życiu naszej społeczności, okropne obawy czy AA przetrwa po prostu zniknęły.

Praktykowanie Dwunastu Kroków AA i Dwunastu Tradycji w naszych osobistych życiach także przyniosło niewiarygodne uwolnienie się od strachu każdego rodzaju, pomimo występowania poważnych problemów osobistych. Kiedy strach się pojawiał, wiedzieliśmy po co był i z Bożą łaską stawaliśmy się zdolni z nim mierzyć. Zaczęliśmy widzieć, że każda przeciwność jest daną przez Boga okazją do wypracowania takiego rodzaju odwagi, który rodzi się z pokory zamiast z brawury. W ten sposób mieliśmy możliwość zaakceptowania siebie, okoliczności i naszych kolegów. Z Bożą łaską przekonaliśmy się, że możemy nawet umrzeć z przyzwoitością, godnością i wiarą wiedząc, że to „Ojciec czyni dzieła”.

My z AA żyjemy teraz w świecie charakteryzującym się takimi destrukcyjnymi lękami jak nigdy dotąd w historii. Ale widzimy w nim wielkie obszary wiary i ogromne dążenia do sprawiedliwości i braterstwa. Jednak żaden prorok nie może zakładać, powiedzieć czy los świata będzie płonącym zniszczeniem, czy początkiem, pod Boską intencją, najjaśniejszą erą znaną ludzkości. Jestem pewien, że my Aowcy dobrze rozumiemy tę scenę. W mikrokosmosie, doświadczyliśmy identycznego stanu przerażającej niepewności, każdy w swoim własnym życiu. W żadnym sensie z dumą, my Aowcy możemy powiedzieć, że nie nie boimy się o los świata, bez względu na to jaki kurs obierze. Jest tak ponieważ możemy głęboko poczuć i powiedzieć „Zła się nie ulękniemy – Twoja wola, nie nasza, niech się stanie”.

Często przytaczana, poniższa historia nie może być jednak nigdy opowiedziana zbyt wiele razy. W dniu, kiedy oszałamiające nieszczęście Pearl Harbor spadło na nasz kraj, przyjaciel AA i jedna z najwspanialszych duchowych figur, jakie mogliśmy poznać, przechodził się ulicą St. Louis. Był to, oczywiście, nasz ukochany Ojciec Edward Dowling z Zakonu Jezuitów. Chociaż nie był alkoholikiem, był jednym z założycieli i głównym natchnieniem starających się o uznanie grup AA w mieście. Ponieważ wielka liczba jego zwykle trzeźwych przyjaciół chwyciła za butelki i w ten sposób próbowała wymazać implikacje katastrofy Pearl Harbor, Ojciec Ed zrozumiale ubolewał nad prawdopodobieństwem, że jego pielęgnowana grupa AA przejdzie do porządku dziennego nad taką sytuacją. W opinii Ojca Eda byłoby to w rzeczy samej pierwszej klasy nieszczęście.

Wtedy członek AA, trzeźwy mniej niż rok, dołączył do Ojca Eda i zaangażowali się w porywającą konwersację – głównie o AA. Jak Ojciec Ed zauważył z ulgą, jego towarzysz był zupełnie trzeźwy. I nie padło ani jedno słowo o sprawach Pearl Harbor.

Zastanawiając się z radością, dobry ojciec zapytał: „Jak to jest, że nie masz nic do powiedzenia o Pearl Harbor? Jak możesz funkcjonować po ciosie takim jak ten?”

„Więc,” odpowiedział Aowiec, „jestem bardzo zaskoczony, że nie wiesz. Każdy z nas w AA miał swoje własne, prywatne Pearl Harbor. Więc, pytam, dlaczego my alkoholicy mielibyśmy załamać się tym konkretnym?”.

Zobacz: Artykuły Grapevine

Oryginał: Copyright © The A.A. Grapevine, Inc., January 1962 Źródło: http://www.silkworth.net/grapevine/matter_fear.html Przekład własny, #62