Kto jest członkiem Anonimowych Alkoholików?

Z Przyjaciele Billa W. - Materiały związane z wychodzeniem z alkoholizmu
Skocz do: nawigacja, szukaj

Kto jest członkiem Anonimowych Alkoholików?

Bill W.

Pierwsze wydanie książki "Anonimowi Alkoholicy" zawiera to krótkie oświadczenie dotyczące członkostwa: "Jedynym warunkiem członkostwa jest szczere pragnienie zaprzestania picia. Nie jesteśmy związani z żadną konkretną wiarą, sektą lub wyznaniem ani też nie sprzeciwiamy się żadnemu. My po prostu chcemy być pomocni tym, którzy też są dotknięci [alkoholizmem - przyp. tłum]." To wyrażało nasze uczucia z 1939 roku, w którym opublikowana została nasza książka.

Od tego dnia przeprowadzone zostały wszystkie rodzaje eksperymentów z członkostwem. Liczba reguł członkostwa, które zostały wprowadzone (i w większości złamane!) była ogromna. Dwa lub trzy lata temu Biuro Ogólne poprosiło grupy o spisanie i przesłanie swoich warunków uczestnictwa. Kiedy dotarły zebraliśmy je razem. Zajęły wiele stron. Mała refleksja nad tą liczbą zasad przyniosła zdumiewającą konkluzję. Jeśli wszystkie te edykty obowiązywałyby wszędzie na raz, byłoby praktycznie niemożliwe dla żadnego alkoholika przyłączyć się do Anonimowych Alkoholików. 9/10 naszych najstarszych i najlepszych członków mogłoby ich nie spełnić!

W niektórych przypadkach bylibyśmy zbyt zniechęceni wymaganiami stawianymi wobec nas. Większość wczesnych członków AA byłaby wyrzucona, ponieważ mieli zbyt dużo wpadek, bo ich zachowanie było nieodpowiednie, bo mieli problemy zarówno umysłowe, jak i alkoholowe. A także, wierzcie lub nie, ponieważ nie pochodzili z tak zwanych lepszych klas społecznych. My, niemłodzi moglibyśmy zostać wyłączeni za brak czytania książki "Anonimowi Alkoholicy" lub za to, że nasz sponsor nie poręczył za nas jako kandydatów. I tak w nieskończoność. Sytuacja, gdzie "godni" alkoholicy czasem próbowali osądzić "mniej godnych" jest, jeśli na to spojrzymy, dość komiczna. Wyobraź sobie, jeśli potrafisz, jednego alkoholika osądzającego innego!

Prędzej czy później większość grup AA wchodzi w schematy tworzenia zasad. Równie naturalne jest to, że kiedy grupa zaczyna szybko rosnąć jest skonfrontowana z wieloma alarmującymi problemami. Żebracy zaczynają żebrać. Członkowie upijają się i czasami inni upijają się z nimi. Ci z umysłowymi problemami wpadają w depresje lub paranoicznie wypowiadają się o innych. Plotkarze plotkują i sprawiedliwie donoszą o lokalnych Wilkach i Czerwonych Kapturkach. Nowicjusze przyznają, że nie są alkoholikami, ale będą tak czy inaczej trzymać się w pobliżu. "Wpadkowicze" wykorzystują imię AA aby dostać pracę. Inni odmawiają zaakceptowania wszystkich Dwunastu Kroków programu. Niektórzy idą jeszcze dalej mówiąc, że "Boskie sprawy" to bzdura i są zupełnie niepotrzebne. W tych warunkach nasi konserwatywni, przestrzegający programu członkowie zaczynają się bać. Te przerażające warunki muszą być kontrolowane, myślą, inaczej AA obróci się w ruinę. Biją na alarm dla dobra ruchu!

W tym momencie grupa wchodzi w fazę zasad i regulacji. Regulaminy, zasady członkostwa są w podnieceniu akceptowane i władza przyznawana jest komitetom aby filtrowały niepożądanych i dyscyplinowali złoczyńców. Wówczas starszyzna grupy, nowo odziana we władzę, jest bardzo zajęta. Oporni wrzucani są w ciemność na zewnątrz; szacowni rzucają kamieniami w grzeszników. Ci tak zwani grzesznicy nalegają, aby pozostać w pobliżu, albo tworzą nową grupę. Albo może dołączają do bardziej sympatycznej i mniej nietolerancyjnej załogi w okolicy. Starsi wkrótce odkrywają, że zasady i regulaminy nie działają zbyt dobrze. Większość prób ich egzekwowania generuje takie fale niezgody i nietolerancji w grupie, że te warunki są określane jako gorsze dla życia grupy, niż najgorsze jakie dotychczas były.

Po czasie strach i nietolerancja ustępuje. Grupa przetrwała bez szwanku. Każdy wiele się nauczył. Jest tak, że niewielu z nas się wciąż boi o to, co jakikolwiek nowicjusz może zrobić reputacji naszego AA lub efektywności. Ci, którzy wpadają, ci, którzy żebrają, ci, który wywołują skandale, ci z problemami psychicznymi, ci, którzy buntują się przeciw programowi, ci, którzy wykorzystują reputację AA – wszystkie takie osoby nie mogą zaszkodzić reputacji grupy AA na długo. Niektórzy z nich stali się najbardziej szanowani i najbardziej kochani. Niektórzy wciąż wystawiali na próbę naszą cierpliwość, pozostając jednak trzeźwymi. Inni odeszli. Zaczęliśmy ich traktować nie jako zagrożenie, ale jako naszych nauczycieli. Obligowali nas do pielęgnowania cierpliwości, tolerancji i pokory. W końcu zobaczyliśmy, że to tylko ludzie bardziej chorzy niż reszta z nas, że potępiając ich zachowujemy się jak Faryzeusze, których fałszywa sprawiedliwość wyrządza naszej grupie głębsze duchowe szkody.

Każdy starszy AA drży, kiedy przypomina sobie nazwiska osób, które kiedyś potępiał; ludzi, których z pewnością przewidział jako tych, którzy nigdy nie wytrzeźwieją; ludzi, których wyrzuciłby z AA dla dobra ruchu. Teraz, kiedy niektóre z tych osób są trzeźwe od lat i mogą być wymienione jako jego najlepsi przyjaciele, weteran myśli: "Co, jeśli każdy osądziłby tych ludzi tak jak ja to zrobiłem? Co, jeśli zatrzasnęlibyśmy mu drzwi AA przed nosem? Gdzie byłby teraz?"

To dlatego my wszyscy osądzamy nowicjusza coraz mniej i mniej. Jeśli alkohol jest dla niego niekontrolowalnym problemem i chciałby coś z tym zrobić, to nam wystarczy. Nie obchodzi nas, czy jego przypadek jest ciężki czy lekki, czy jego zachowanie jest dobre czy złe, czy ma inne komplikacje czy nie. Nasze drzwi AA stoją szeroko otwarte i jeśli przez nie przejdzie i zacznie robić cokolwiek ze swoim problemem, jest członkiem Anonimowych Alkoholików. Niczego nie podpisuje, niczego nie zatwierdza, nie musi nawet przyznać, że jest alkoholikiem. Może dołączyć do AA z powodu podejrzeń, że może nim być, że może wykazuje już fatalne objawy naszej choroby.

Oczywiście nie jest to uniwersalny stan rzeczy w całym AA. Reguły członkostwa wciąż obowiązują. Jeśli członek wciąż przychodzi na mityngi pijany, może być wyprowadzony na zewnątrz, możemy poprosić kogoś, aby go zabrał. Ale w większości grup może wrócić następnego dnia, jeśli jest trzeźwy. Może zostać wyrzucony z klubu, nikt nie wyrzuci go z AA. Jest członkiem tak długo, jak mówi, że jest. Choć w tak szerokim sposobie uznawania członkostwa w AA nie jesteśmy jeszcze jednomyślni, reprezentuje on główny sposób myśli AA dzisiaj. Nie chcemy zabierać nikomu jego szansy wyzdrowienia z alkoholizmu. Chcemy włączać tak wielu, jak możemy, nigdy wyłączać.

Być może ten trend oznacza coś znacznie głębszego, niż tylko zmiany nastawienia w kwestii członkostwa. Może oznacza, że pozbywamy się obaw przed tymi gwałtownymi emocjonalnymi burzami, które czasem przetaczają się przez nasz alkoholowy świat; być może świadczy to o naszym zaufaniu, że po każdej burzy przychodzi spokój; spokój, który jest bardziej rozumiejący, bardziej współczujący, bardziej tolerancyjny, niż jakikolwiek znany wcześniej.

Źródło: http://silkworth.net/downloads/pdf/who-is-a-member-of-alcoholics-anonymous-aug-1946.pdf Przekład nieautoryzowany, #62

Zobacz: Teksty członków Wspólnoty AA