Czy zapomnieliśmy prośbę Dr Boba?

Z Przyjaciele Billa W. - Materiały związane z wychodzeniem z alkoholizmu
Skocz do: nawigacja, szukaj

Czy zapomnieliśmy prośbę Dr Boba?

Poniższy artykuł jest amatorskim przekładem artykułu z Grapevine z marca 1977 r. dostępnego pod adresem: http://www.aagrapevine.org/node/11057

Stwierdzenia takiego, jak poniżej można oczekiwać od spikera z AA cierpiącego na ostry przypadek nadmiernego entuzjazmu, a zatem można je zignorować jako stronniczość typowego zwolennika.

"Jeśli alkoholik pracuje z Dwunastoma Krokami i rozwija wspólnotę dostępną poprzez program AA, będzie to znacznie bardziej efektywne niż jakakolwiek znana mi forma psychoterapii".

Stwierdzenie to pojawiło się jednak w rozmowie, jaką przeprowadziłem z dr Hobartem Mowrerem, profesorem psychologii na Uniwersytecie Illinois. Dr Mowrer jest uznanym, międzynarodowym specjalistą z powodu wkładu w swej dziedzinie.

Zawsze staram się pamiętać, że AA jest miejscem, gdzie duchowni przychodzą szukać Bożej pomocy by pozostać trzeźwym. Jest miejscem, gdzie psychiatrzy i psychologowie przychodzą szukać rodzaju grupowej terapii, która da im trzeźwość i porządek w ich życiu.

Wytrzeźwiałem w AA w sierpniu 1947 roku i lata, które minęły nauczyły mnie, że jeśli jakość mojego życia nie jest taka, jak powinna być, najlepszym miejscem dla mnie gdzie mogę udać się po konsultację czy terapię jest Wielka Księga, albo inny członek AA, który zrobił wystarczającą ilość kolejnych kroków by zrozumieć, że "Jak to działa" oznacza jak to działa.

Kilka dni przed Międzynarodową Konwencją w Denver w 1975 r. słuchałem taśmy z ostatnim przemówieniem dr Boba. Zostało nagrane ćwierć wieku wcześniej (lipiec 1950) w Cleveland, na pierwszym Międzynarodowym spotkaniu naszej wspólnoty. Dr Bob opisał powstanie AA i wzrost do tej daty. Wówczas powiedział: "Nie utraćmy tego wszystkiego z freudowskimi kompleksami i rzeczami, które są interesujące dla naukowego umysłu, ale mają niewiele wspólnego z naszą aktualną pracą w AA".

W ciągu dwudziestu sześciu lat, które minęły od czasu kiedy Bob wypowiedział swoje uwagi na temat analizy Freuda, wiele innych teorii zyskało na znaczeniu. Ocena efektywności psychoterapii dostarcza przekonujących dowodów, że to nie jest to (that this is not where it's at).

W 1952 roku dr H. J. Eysenck, angielski psycholog, podzielił na trzy grupy tysiące weteranów II Wojny Światowej hospitalizowanych z powodu zaburzeń psychicznych. Część z nich poddana została psychoanalizie; druga część innej terapii; trzecia grupa nie otrzymała żadnej terapii.

Mierzona "skala poprawy" wyglądała następująco: czterdzieści cztery procent pierwszej grupy poprawiło się w przypadku psychoanalizy; sześćdziesiąt cztery procent drugiej grupy z inną formą terapii; siedemdziesiąt dwa procent trzeciej miała się lepiej bez żadnej formy terapii.

Niedawno, dr Werner Mendel, profesor psychiatrii na Uniwersytecie Południowej Kalifornii, przeprowadził podobne badania1. Przeszkoleni psychoanalitycy zajmowali się pacjentami w pierwszej grupie; mniej wyszkoleni psychologowie i psychoterapeuci zajmowali się drugą grupą; trzecia grupa była pod opieką pracowników bez żadnego formalnego szkolenia w terapii.

Trzecia grupa, którą zajmowali się pracownicy bez formalnego przygotowania w terapii wykazywała największą poprawę. Pierwsza grupa, leczona przez pracowników najlepiej przeszkolonych w psychoterapii wykazywała najmniejszą poprawę. Zaskoczony Mendel powtórzył eksperyment, z identycznymi wynikami.

Chociaż zdarzają się przypadki kiedy już po osiągnięciu trzeźwości poważne zaburzenia emocjonalne czy psychiczne mogą wymagać pomocy medycznej, większość aowców zrobi lepiej, jeśli popracuje z Krokami więcej i częściej jeśli chcą pozbyć się objawów depresji, niepokoju, strachu, wrogości, apatii i tak dalej.

Kilka lat temu, wielu ludzi entuzjastycznie okrzyknęło pewne grupy jako tych, którzy wprowadzą nową utopię. Ci, którzy trzymali z nimi, mężczyznami i kobietami gorliwie poszukującymi uwolnienia od bolesnych wewnętrznych udręk, zaczęli "kontaktować się ze swoimi uczuciami". Uderzali w poduszki, płakali, szlochali, krzyczeli, przeklinali, wrzeszczeli, obejmowali się i robili wiele rzeczy, o których nie chcemy tu mówić. Wyruszyli w podróż, która rzekomo miała prowadzić do odkrycia pełnego ludzkiego potencjału.

Ten ruch iskrzył się pięknymi myślami, ale jak tylko krzyki zaczęły ustępować, poważne badania skuteczności tych grup ujawniły niewielką poprawę u ich członków, a czasami wręcz poważne problemy. Nauka, która miałaby pochodzić z tego, co zmarły Abraham Maslow nazwał "szczytowym doświadczeniem" okazuje się być nieuchwytnym towarem dla osoby, która próbuje przełożyć ją na lepsze życie 365 dni w roku. Dokładne badania odkrywają znacznie gorsze efekty tych terapii niż mogłoby się to wydawać na pierwszy rzut oka. Czy to dlatego dr Bob prosił nas, abyśmy nie stracili naszej Wspólnoty w tych "zaawansowanych" podejściach? Myślę, że tak.

To, jak Bob niósł posłanie jest precyzyjnie opisane na 292 stronie Wielkiej Księgi [wydanie USA, chodzi o historię osobistą Zaprzedał się wcześnie2 – przyp. tłum.]. Bob pracował z Earlem, który miał uruchomić AA w Chicago. Spędzając trzy czy cztery godziny z Earlem, Dr Bob przeprowadził go przez odpowiednik pierwszych ośmiu Kroków naszego dzisiejszego programu. Dr Bob nie otrzymał za to zapłaty. Z zawodu był lekarzem, ale robił to jako amator.

Raz za razem poznawałem członków AA, którzy cierpieli na depresję, niepokój, wrogość i inne objawy ponieważ nie udało im się użyć Dwunastu Kroków. Mówię o członkach AA z wieloletnią trzeźwością. Kiedy ci ludzie zaczynają pracować z Krokami, ich objawy znikają. Członek AA, który cierpi na takie objawy albo nie może pozostać trzeźwy, potrzebuje sponsora, nie terapeuty. Potrzebuje sponsora, który będzie z nim pracował tak uważnie i starannie, jak dr Bob pracował z Earlem.

Dr William Glasser, psychiatra z Kalifornii który zamienił frazę "terapia rzeczywistością"[reality therapy] w fortunę, poczynił uderzającą obserwację w związku z relacją klient-terapeuta. "Spójrzmy prawdzie w oczy," powiedział. "Kiedy pacjent płaci terapeucie, wszystko co robi to kupuje przyjaciela"3.

Pomimo wielu dowodów, że wiele terapii po prostu nie działa, zarówno alkoholicy jak i osoby nieuzależnione chętnie uczestniczą w nowych pop-terapiach. Poszukując uwolnienia od objawów w grach grupowych, pierwotnych wrzaskach, afirmacjach "jestem ok", ignorują dowody, że samopomoc zapoczątkowana przez AA jest efektywna, uniwersalna i darmowa.

Pomaganie innym bez pobierania opłat jest kluczowe dla naszego własnego rozwiązania problemu. Wygląda na to, że jest to fundamentalny czynnik w całym zjawisku samopomocy. Dr Leonard Borman, antropolog, jest pracownikiem naukowym w Centrum Spraw Urbanistycznych w Northwest University. Przez wiele lat studiował fenomen samopomocy.

"Wygląda na to, że podejście samopomocowe rozpoczęło się od AA" powiedział dr Borman kiedy prowadziłem z nim wywiad trzy lata temu. "Grupy takie jak Anonimowi Hazardziści, Anonimowi Jedzenioholicy, Anonimowi Schizofrenicy wykazują wyraźne podobieństwo do AA. Istnieje wiele innych samopomocowych organizacji wykorzystujących podobne podejście. Działają, kiedy wszystko inne nie działa. Niebezpieczeństwo, które obserwuję polega na tym, że kiedy zaczynają odnosić sukcesy koncentrują się na poprawie jakości ich pomocy przez dodanie profesjonalnego charakteru. Pomijają fakt, że profesjonaliści wcześniej próbowali i nie potrafili pomóc”.

"Niedawno przeczytałem studium na temat grup samopomocowych zatytułowane "Niebezpieczeństwo współpracy"4. Tytuł podsumowuje problem. Niezmiennie, gdy działająca samopomocowa grupa porusza się w kierunku profesjonalizmu, zaczyna tracić zdolność do pomagania ludziom. Istnieje kilka krytycznych niebezpieczeństw. To działa w pierwszej kolejności dlatego, że grupa amatorów zebrała się razem by sobie pomóc właśnie dlatego, że profesjonaliści nie potrafili im pomóc”.

W rzeczywistości profesjonalizm, razem z ogromnymi kwotami państwowych pieniędzy sprawił, że leczenie pijaków jest bardzo dochodowym interesem. W celu usprawiedliwienia wysokich cen które generują wysokie zyski, instytucje okraszają swoje programy terapiami które są popularne w danym momencie. Gdzie to tylko możliwe, zapisują pijaka do grup terapeutycznych. Byłoby błędem powiedzieć, że różne rodzaje terapii zmieniające się jak pory roku nie osiągają niczego. Ale jedną z rzeczy, które robią z niepokojącą częstotliwością jest wprowadzanie alkoholika w błąd co do tego, gdzie może znaleźć pomoc. A znajdzie ją, na każdym etapie trzeźwości, w AA pracując z każdym z Dwunastu Kroków.

Dr V. Edvin Bixenstine, profesor psychologii na Uniwersytecie Kent State, jest doskonale zaznajomiony z naszym programem i rolą Kroków w przywracaniu człowieka do użyteczności i społeczności. Dr Bixenstine powiedział mi: "Jednym z problemów, które widzę w programach terapeutycznych jest to, że patrzą na AA jako dodatek albo składnik ich programów. Daj pacjentowi trochę AA, trochę Antabuse, jakiś rodzaj terapii itp. Myślę że AA jest drogą życia poprzez Kroki. Multidyscyplinarne podejście rozmywa tę fundamentalną rzeczywistość. Nie ufam żadnym metodom leczenia alkoholizmu, które nie powodują fundamentalnej zmiany w życiu człowieka. Terapie tego nie robią. AA robi. Jestem zachwycony tym, jak Anonimowi Alkoholicy pomagają alkoholikom żyć trzeźwo i użytecznie. Nie widzę niczego innego, co mogłoby dostarczyć takich metod czy rezultatów jakie ma AA”.

Alkoholik, który jest karmiony takim multidyscyplinarnym gulaszem ma wielkie szczęście, jeśli zrozumie główną rolę AA w jego zdrowieniu. Czy to nie o tym mówił Dr Bob? Tak myślę. Nie przehandlujmy naszego duchowego pierworództwa za bałagan psychiatryczny.

Rozmawiałem z Msgr. Williamem O'Brienem, prezesem zarządu w Daytop Village w Nowym Jorku. Daytop jest bardzo skuteczną wspólnotą terapeutyczną dla uzależnionych od narkotyków. Korzysta z zasad bardzo zbliżonych do AA. Msgr. O'Brien sporo wie o tym co działa, a co nie działa. Mówił: "Szkolenie źle wyposaża terapeutów do pracy z osobami uzależnionymi".

Kiedy Bill, nasz współzałożyciel dostał ofertę pracy w Szpitalu Towns jako terapeuta, jak myślisz, dlaczego każdy z wczesnych członków AA powiedział: "Bill, nie możesz tego zrobić"? Niewątpliwie, Bill spowodowałby zalew alkoholowego biznesu. Jak myślisz, co stałoby się z naszą Wspólnotą jeśli Bill nie pozostał amatorem? Dzięki jasnej i ostrej wizji prawdziwych korzeni naszego procesu zdrowienia, ci wcześni członkowie widzieli zagrożenia.

Pomaganie innym bez opłat jest fundamentem naszego własnego zdrowienia i utrzymania wzrostu i zdrowia naszej wspólnoty. Jego kluczowa rola została podkreślona w pożegnalnym liście do AA GSO od niedawno kończącego służbę powiernika niealkoholika, Dr Vincenta Dole. Powiedział: "Mój największy niepokój co do przyszłości AA budzi to, że zasada osobistej służby może być osłabiona przez pieniądze i profesjonalizm."

Historia usiana jest wrakami niegdyś energicznych duchowych ruchów, które rozkwitały, a później grzęzły i umierały. Umierały ponieważ traciły kontakt z ich uzdrawiającym dziedzictwem. Stawały się efektywne, popularne i wreszcie rozrzedzone. Obietnica, która przyspieszyła bicie serca beznadziejnych [przypadków], uschła i zniknęła.

AA narodziło się ponieważ nie było żadnej innej pomocy dla pijaka. Nie powstało jako jedna z wielu skutecznych metod powstrzymywania alkoholizmu. Powstało jako jedyna rzecz, która dawała nadzieję pijakom takim jak ty i ja. I jest to ciągle jedyna rzecz.

Nasze doświadczenia ukazują niezbicie, że nasze zbawienie nie zależy od drogich terapeutycznych programów. Nasze zbawienie zaczyna się od gotowości współpracy z mocą Boską i zmiany poprzez stosowanie Kroków. Program to droga, a nie miejsce odpoczynku. Z mojego doświadczenia wynika, że każdy alkoholik który pracuje ze wszystkimi Krokami z nieustannym, trwającym całe życie wysiłkiem przekona się, że ten program spełni jego potrzeby i spełni jego marzenia.

Zmiana jest niekoniecznie postępem, niekoniecznie jest lepsza. Bądźmy przyjaciółmi dla wszystkich. Ale jednocześnie zwróćmy uwagę na mądrość przyjaciół cytowanych w tym artykule. I pamiętajmy prośbę Dr Boba, by nie stracić AA, ale utrzymać je w prostocie i zachować dziedzictwo uzdrawiania. Jego wizja jest nawet bardziej ważna dla ciebie i dla mnie dzisiaj, niż była w 1950.

Czy zapomnieliśmy jego prośbę?

-- Paul M. Riverside, Illinois Źródło: http://www.aagrapevine.org/node/11057 Zobacz: Teksty członków Wspólnoty AA