Clarence zainicjował sponsorowanie

Z Przyjaciele Billa W. - Materiały związane z wychodzeniem z alkoholizmu
Skocz do: nawigacja, szukaj

Pionier AA, Clarence H. Snyder był pierwszym, który zainicjował sponsorowanie w oparciu o Wielką Księgę.

Wspólnota Ducha

Na początku, w 1939 roku była książka Anonimowi Alkoholicy i wspólnota Anonimowi Alkoholicy, 100 pierwszych członków. Nie było różnicy w podejściu do trzeźwości między nimi.

Krótko po publikacji książki Anonimowi Alkoholicy (1939) znanej jako „Wielka Księga”, powstaje grupa w Cleveland, Ohio (1940). Nowa społeczność jest pierwszą, która używa Wielkiej Księgi jako części ich regularnej praktyki. Pionier AA, Clarence H. Snyder który postawił kroki z dr Bobem, wypracował styl sponsorowania jeden-z-jednym, w którym doświadczony w Dwunastu Krokach członek brał pod swoje skrzydła nowicjusza, pomagał mu osiągnąć trzeźwość i prowadził go przez Dwanaście Kroków. Sponsor i nowicjusz spotykali się i wspólnie przechodzili przez Wielką Księgę, strona po stronie.

Sponsorzy w Cleveland podkreślali Cztery Absoluty Grup Oxfordzkich (Uczciwość, Czystość, Bezinteresowność i Miłość) i wagę pracy z innymi alkoholikami. Z powodu nagłego wzrostu liczby członków, nowicjusze często omawiali z innymi nowicjuszami (zarówno jeden-z-jednym, jak i na Spotkaniach Początkujących) książkę zanim nawet postawili kroki sami. Właśnie z powodu szybkiego wzrostu liczby członków sponsorowanie w stylu Cleveland szybko staje się najpopularniejsze w AA.

Bill Wilson był nieustannie zdumiony wzrostem i skutecznością, jaką miało Cleveland w „trzeźwieniu” alkoholików. Odwiedzał je za każdym razem, kiedy przybywał do Ohio. Później napisał w „AA wkraczają w dojrzałość”:

„Tak, wyniki w Cleveland były najwyższej próby. Ich osiągnięcia były w istocie tak dobre, a liczba członków AA gdzie indziej tak mała, że niejeden clevelandczyk poważnie myślał, że Wspólnota AA została właśnie u nich zapoczątkowana.


Pionierzy clevelandzcy udowodnili trzy następujące rzeczy: wartość osobistego sponsorowania; wielką wartość księgi AA w indoktrynacji nowicjuszy i wreszcie niesłychanie radosny fakt, że Wspólnota AA – gdy tylko widomość o jej istnieniu została skutecznie rozpowszechniona, mogła bez obaw rozwijać się.”1


Clarence był przekonany o różnicy między Nowym Jorkiem a Akron w podejściu do trzeźwości. W Akron podejściem było: „Zaufaj Bogu, Posprzątaj dom, Pomagaj innym”. Uważał, że podejściem w Nowym Jorku było „Nie pij i chodź na mityngi”.

Według Clarencea to nacisk na duchowość spowodował tak duży sukces w AA w Ohio. Zauważył, że w Nowym Jorku było tylko kilku członków, którzy osiągnęli jakąkolwiek abstynencję od alkoholu, a większość członków w Ohio osiągnęło trwałą trzeźwość, i miał na dowód tego wiele mityngów AA.

Co więcej, Clarece uważał, że jeśli głównym celem alkoholika będzie jedynie zaprzestanie picia w celu utrzymania abstynencji wyłącznie chodząc na spotkania AA, jest skazany na porażkę.

Przypomniał, że dr Bob kiedyś powiedział:

„Jest łatwa i trudna droga wyjścia z alkoholizmu. Trudna droga polega na chodzeniu na mityngi”

Clarence mówił, że nigdzie w Krokach AA nie jest napisane aby przestać pić. Przytaczał stwierdzenie, że jedynym WYMAGANIEM członkostwa jest „pragnienie zaprzestania picia”.

Jeśli członek AA wdraża kroki w życie, począwszy od pierwszych trzech kroków, przyznaje, że jest bezsilny wobec alkoholu, że nie może panować nad swoim życiem, i podejmuje decyzję by powierzyć swoje życie i wolę opiece Boga, nie jest już dłużej obciążony. Siła większa niż ona sam została poproszona, by się nami zająć.

Jeśli członek AA stale, codziennie, walczy z pokusą napicia się (np. Tylko dzisiaj się nie napiję), to tylko on sam się tym zajmuje. Nie ma tu żadnej siły większej niż on sam. Książka AA mówi: „Przestaliśmy walczyć z czymkolwiek i z kimkolwiek – nawet z alkoholem.” - Anonimowi Alkoholicy

AA na Środkowym Zachodzie polegało na Bogu, Sile Wyższej, a nie na mityngach AA czy innych członkach AA. AA w Nowym Jorku polegało na ludzkiej sile. Księga AA jasno mówi: Nie ma prawdopodobnie żadnej ludzkiej siły, która może uwolnić nas od alkoholizmu

Bill Wilson odbył wiele podróży do Ohio aby przekonać się, co zrobili że działali tak dobrze. Rozmawiał z Clarencem i z dr Bobem, uczestniczył w mityngach. Próbował przywrócić program odnowy w Nowym Jorku tak, jak był on praktykowany w Ohio, ale nie przyswoili oni sobie duchowości w ich praktyce AA.

Program 12 Kroków dzisiaj

Dzisiaj „Anonimowi Alkoholicy” – Wielka Księga – pozostaje niezmieniona. Oryginalne, nierozcieńczone rozwiązanie pozostało nienaruszone na pierwszych 164 stronach (wydanie US – przyp. tłum.). Jednak wspólnota Anonimowych Alkoholików jest inna i w wielu przypadkach nie dostarcza rozwiązania dla cierpiących chroniczne nawroty, którzy znajdują się poza zasięgiem ludzkiej pomocy.

Jest wiele przewodników po Dwunastu Krokach i wiele literatury. Sponsorujący na Wielkiej Księdze uważają właśnie ją za priorytet dla Anonimowych Alkoholików i często odrzucają inne prace i zatwierdzoną przez AA literaturę jako nieodpowiednie odstępstwa od oryginału. Sponsorzy na Wielkiej Księdze zwykle kładą większy nacisk na duchowe aspekty programu AA. W spotkaniach prowadzonych przez nich często można usłyszeć o Bogu i o tym, jak przemienił życie tych, którzy pracowali na Dwunastu Krokach tak, jak są określone w Wielkiej Księdze.

„Spadkobiercy tradycji sponsorowania na Wielkiej Księdze znajdują się w mniejszości w gwałtownie rosnącej kulturze wychodzenia z nałogu. Ogólnie, sponsorzy na Wielkiej Księdze są niezadowoleni z dominującego sposobu prezentacji Dwunastu Kroków. Widzą tę kulturę jako: rozprzestrzeniające się grupy ofiar, rodzaj niekończących się Oprah Winfrey show inspirowanych 12 Krokami, ale w których prawdziwe znaczenie 12 Kroków zostaje utracone w niekończącym się skowytaniu o zranionym „Ja” - "A.A. at the Crossroads," Andrew Delbanco and Thomas Delbanco, The New Yorker, March 20, 1995, s. 51.

Aktualnie, wychodzenie z alkoholizmu czy uzależnienia dzieli się na trzy obozy:

   1. Doświadczenie konwersji, np. duchowe przebudzenie, które oddziela cię od obsesji picia lub brania.
   2. Re-socjalizacja, np. wyłącznie chodzenie na spotkania, 90 mityngów w 90 dni, znajdź grupę macierzystą, zaangażuj się w społeczność – tu nigdy nie wyszedłeś, ale cięgle wychodzisz z nałogu
   3. Podejście psychologiczne, np. grupy dyskusyjne, gdzie dzielisz się swoimi uczuciami i problemami, co pomaga złagodzić ból, co pomaga powracać do zdrowia.


Konwersja vs re-socjalizacja

Z punktu widzenia doświadczenia konwersji, re-socjalizacjoniści osłabiają znaczenie Dwunastu Kroków przez niepodkreślanie duchowej interpretacji programu. Konwersjoniści wskazują fakt, że wiele osób w społeczności może korzystać z doświadczeń konwersji, ale nie chcą podejmować wysiłku tak długo, jak udaje im się „przetrwać” wyłącznie dzięki uczestnictwu w spotkaniach. Fakt, że re-socjalizacja pozwala ludziom „przetrwać” i cierpieć z powodu psychicznej obsesji określany jest przez konwersjonistów jako słabe podejście; powstrzymuje to cierpiących ludzi przed otrzymaniem prawdziwej pomocy i zmienia program w miejsce, gdzie ludzie mogą ”przetrwać” bez poprawy swojego stanu.

Z perspektywy re-socjalizacjonistów, konwersjoniści są postrzegani jako wąsko-myślący i potencjalnie niebezpieczni. Re-socjalizacjoniści zwracają uwagę na fakt, że wiele osób pozostaje trzeźwych na programie bez religii czy pracy z Krokami. Fakt, że konwersjoniści naciskają ze swoim niemal religijnym spojrzeniem na wychodzenie z uzależnienia oznacza, że są ludzie, którzy mogliby zostać na mityngach ale z tego powodu nie zostali i nie wrócili. Niektórzy z nich mogli wrócić do brania/picia i umrzeć. Dla re-socjalizacjonistów, wszystko co trzyma alkoholika/uzależnionego z dala od mityngów ma zły wpływ na program. Re-socjalizacja vs Psychologiczne podejście

Re-socjalizacjoniści uważają, że spojrzenie psychologiczne na zdrowienie oparte jest na fundamentalnym niezrozumieniu uzależnienia. Alkoholicy piją, ponieważ są alkoholikami, narkomani używają, bo są narkomanami, a nie dlatego, że próbują poradzić sobie z bólem. Uzależnieni mogą odczuwać ból, ale jest to prawdopodobnie skutek uzależnienia, nie jego przyczyna. Psychologiści oceniani są także jako źle podchodzący do uzależnienia. Chociaż terapia może być pomocna dla wielu, realne wyjście z nałogu zależy od jednego uzależnionego rozmawiającego z innym. Jest tak dlatego, że tylko ktoś, kto ma wiedzę z pierwszej ręki o chorobie może prawdziwie zrozumieć stan innego uzależnionego.

Ludzie utrzymujący psychologiczne podejście do zdrowienia uważają praktyki re-socjalizacjonistów jako niewystarczające do pomocy chorym. Spotkania są dobre tam, gdzie są, ale wyłącznie uczestnictwo w spotkaniach jest często niewystarczające dla uzależnionych zmagających się z psychologicznymi przyczynami używania. Ludzie z podwójną diagnozą, cierpiący na stres pourazowy, depresję, albo tacy, którzy mają głębokie problemy osobiste potrzebują więcej niż tylko spotkań aby wyzdrowieć.

Psychologiści vs konwersjoniści

Psychologistyczne spojrzenie na zdrowienie silnie reaguje przeciwko konwersjonistycznej idei, że samolubstwo jest korzeniem problemów. Podkreślanie samolubstwa postrzegane jest jako graniczące z nadużyciem. Zgodnie z psychologistycznym spojrzeniem, zdrowiejący ludzie powinni być afirmowani i pielęgnowani, nie zbesztani czy słuchać, jacy są źli. W tym spojrzeniu uzależnieni mają już negatywne wyobrażenie o sobie, i skupianie się na samolubstwie może jedynie wzmocnić ten negatywny obraz. Dla niektórych psychologistów spojrzenie konwersjonistów zdaje się być wykorzystywaniem podatnych na zagrożenia ludzi. Nowicjusze są w podatnym nastroju i konwersjoniści zdają się zmuszać ich do przyjęcia religijnego punktu widzenia.

Konwersjoniści postrzegają psychologistyczny punkt widzenia jako powodujący więcej szkód niż pożytku. W spojrzeniu konwersjonistycznym, mówienie uzależnionemu aby troszczył się i myślał tylko o sobie podnosi już wysoki poziom koncentracji na sobie i samolubstwa. Dodatkowo, psychologistyczne podkreślenie „czucia uczuć” i „wyrażania bólu” prowadzi do dominacji na grupie narcystycznego i chorego myślenia. W tym spojrzeniu, uzależniony nigdy nie jest w stanie wyrazić siebie wystarczająco, by przezwyciężyć psychiczną obsesję. Psychologistyczne podejście torturuje ludzi zmuszając ich do obsesji na punkcie symptomów, bez oferowania realnego rozwiązania podstawowego problemu uzależnienia. Więcej o spojrzeniu konwersjonistów

Konwersjoniści są przekonani, że rodzaj radykalnej zmiany osobowości jest konieczny aby trwałe wyjście z uzależnienia miało miejsce. Dwanaście Kroków jest postrzegane jako narzędzie do wykreowania doświadczenia konwersji bez ingerencji zorganizowanej religii. W Krokach, uzależniony może mieć potężne doświadczenie i interpretować je, jakkolwiek uzna za stosowne. Doświadczenie konwersji jest często nazywane Doświadczeniem Duchowym, a program nazywany programem „duchowym, nie religijnym”.

Pracując z Dwunastoma Krokami w stylu konwersjonistów, uzależniony poddaje zarówno swą wolę jak i swoje życie Sile większej niż on sam, co pozwala przezwyciężyć uzależnionemu jego duchową dolegliwość, wzmacniając go psychicznie i fizycznie. Moralna inwentura ukazuje korzeń i wskazuje główny problem uzależnionego – samolubstwo. Zadośćuczynienia i praca Dwunastego Kroku pozwala uwolnić uzależnionego od skupienia na sobie i wzmocnić współczucie dla innych. W tym współczuciu konwersjoniści przewodzeni są realną i żywą Siłą Duchową.

Spotkania, z punktu widzenia konwersjonistów, są szansą dla uzdrowionych uzależnionych by dać świadectwo Sile Kroków i zaprosić nowicjuszy do pracy z Krokami ze sponsorem. Spotkania nie są czasem by „dzielić się” czy „zameldować”. Zamiast tego, są czasem dla tych, którzy mieli Duchowe Przebudzenie aby zaoferować swoją służbę tym, którzy nie mieli.

Przewidywane wyniki dla ludzi zdrowiejących na ścieżce konwersjonistów są bardzo dobre. Ludzie, którzy pracują z Krokami efektywnie powinni znaleźć emocjonalny dobrostan, wolność od psychicznej obsesji i głębokie poczucie pokoju płynące z posiadania duchowego celu w życiu. Tak długo, jak uzdrowiona osoba kontynuuje pomaganie innym, jej poczucie dobrostanu powinno wzrastać. Czasy realnego bólu i udręki, jakich można spodziewać się w życiu (np. gdy ukochana osoba umiera) zwykle prowadzą uzdrowioną osobę do większej zależności od jej Duchowego Źródła i, chociaż bolesne, wzbogacają duchowe życie uzależnionego.

Punkt widzenia konwersjonistów istnieje w wieli Wspólnotach 12 Kroków, ale najczęściej widziany jest jako punkt widzenia obrońców Wielkiej Księgi. Są różnie nazywani ("Book Thumpers", "Step Nazis," "Bookers or Muckers"), mają reputację konserwatystów i wyrażających swój punkt widzenia w sposób nietolerancyjny. Z ich własnego punktu widzenia, adwokaci Wielkiej Księgi starają się ocalić innych uzależnionych od bólu egocentryzmu. Uważają, że w ten sposób wyrażają duchową prawdę Kroków.

Kiedy konwersjoniści opowiadają swe historie, zwykle mówią o psychicznych aspektach ich uzależnienia i podkreślają mocno zmianę osobowości, której doświadczyli dzięki doświadczeniu i poddaniu się Bogu. Co inni mają do powiedzenia o sponsorowaniu na Wielkiej Księdze

Jak tylko weszli na Dwunasty Krok, wielu sponsorów informowało o początkowym przypływie entuzjazmu dla pracy z innymi, na których nie zadziałało mainstreamowe AA. Z powodu różnic pomiędzy podejściem Wielkiej Księgi do Dwunastu kroków a sposobem, w jaki Kroki są traktowane w mainstreamowym AA, agresywny ewangelizm Wielkiej Księgi rzadko był dobrze odbierany. Sponsorzy zauważyli to, i po okresie konfliktów i kontrowersji znaleźli mniej agresywne podejście do pracy Dwunastego Kroku.

Niektórzy sponsorzy podkreślali także znaczenie uświadomienia sobie, że nie jesteśmy w stanie kontrolować efektów żadnej innej osoby w doświadczeniu Dwunastu Kroków. Wielu nowicjuszy nie kończy z powodzeniem programu 12 Kroków, a sponsorzy nauczyli się ufać Bogu w sprawie każdego podopiecznego. Sponsorowanie innych nie polega na „naprawianiu” ludzi, ale na pozwoleniu Bogu by zrobił to, co potrzebne w kontekście wspólnej pracy dwóch uzależnionych.

„Dwanaście Kroków zostało zaprojektowane by cię zmienić. Z każdym kolejnym krokiem znajdujesz się bliżej Boga” - Colby B.

„Moim pierwszym doświadczeniem to, że ludzie się mnie bali . Miałem to i chciałem to rozdawać. Działałem bardzo intensywnie. Mówili, że jestem zapalony.” - Tom P.

„Końmi byś mnie nie zatrzymał. Byłem zapalony by komuś pomóc. Jeśli przeprowadzam kogoś przez Krok Jedenasty i on nie chce desperacko pracować z kimś innym, myślę że mogłem coś przegapić. To nie zawsze jest reguła, ale myślę, że to całkiem niezły wskaźnik. Każdy jest inny, ale jeśli zostałeś ocalony od bram piekła, chcesz pomóc komuś innemu.” - Ruth B.

„Nauczyłem się, że prawdopodobnie nie powinienem uczęszczać regularnie na spotkania. Powodowałem kontrowersje nawet, kiedy tego nie chciałem. Jeśli jestem proszony by gdzieś coś opowiedzieć, mówię o tym co robimy i nawet to powoduje kontrowersje ale ciągle uważam, że powinniśmy mówić o tym co robimy. Nie chcę tworzyć argumentów. Myślę, że to tylko pogarsza sprawę. Chcę być użyteczny. Nie próbuję zbawić świata. Nikt nie musi robić tych rzeczy jeśli nie chce. Na początku myślałem: „Dlaczego wszyscy tego nie robią?”. Teraz myślę: „Dlatego, że nie chcą. Zostaw ich w spokoju.” - Mike B.

„Mój sponsor był pierwszą osobą, jaką spotkałam w AA, który na moje gadanie w stylu: „No nie wiem, czy naprawdę zgadzam się na to, czy wierzę w te rzeczy” odpowiedział: „W porządku. Sprawdź. Dlaczego miałabyś brać to na słowo?” - Amy B.

„Częścią mojej pracy jest „zamknij się i pozwól im mówić”. Z natury jestem słuchaczem, albo stałem się nim. Dzielę się moim doświadczeniem na tyle, aby pokazać: „Hej pijaku, bez względu na to, co sobie myślisz nie jesteś tu sam”. Jeśli powiem im, że mają chodzić na pięć mityngów tygodniowo, czy to cokolwiek gwarantuje? Że będą mieli kontakt z Bogiem? Wątpię. Nie mogę im nawet powiedzieć, że powinni pracować z Krokami. To nie gwarantuje w żaden sposób kontaktu z Bogiem. Ale jeśli zdecydują, że chcą pracować z krokami już rozpoczęli proces kapitulacji. Podjęli decyzję. Nie zrobiłem tego za nich. Odkąd zacząłem ten proces, podałem się, ciągle poddawałem się i ciągle poddaję się dzisiaj. Dlaczego miałbym kogoś pozbawiać tego wielkiego daru czynnego poddania się?” - Jerry E.

„Nigdy nie widziałam kogokolwiek, kto rozbił się i spłonął z powodu pomyłek, które popełniłam. Wielu ludzi rozbija się i płonie, ale nie z powodu moich pomyłek. Jeśli ktoś rzeczywiście działa, moje pomyłki go nie zranią. Kiedy mój podopieczny obawia się, że zrobi błąd w pracy z kimś innym, mówię mu o błędach, które ja popełniłam, przeważnie w pracy z nim. Jeśli oboje jesteśmy z Bożym Duchem, wszystko zadziała dobrze” - Wanda C.

„To uczy pokory, jeśli pracujesz i pracujesz i pracujesz z kimś i nagle ten ktoś przestaje dzwonić lub znika. Przywykłam myśleć, że muszę to robić w jakiś konkretny sposób, albo to nie działa, a nie zdawałam sobie sprawy, że to Bóg pracuje przeze mnie. To nie moja praca, to praca Boga. Zajęło mi dużo czasu zrozumienie, że tu nie chodzi o mnie” - Julie F.

Wizja dla Ciebie

„Możesz jeszcze powiedzieć: "Ale ja nie będę miał szczęścia spotkać tego, kto napisał tę książkę". Nie bądźmy tacy pewni. Bóg zadecyduje o tym, a więc musisz pamiętać, że twoje prawdziwe oparcie jest tylko w Nim. On wskaże ci, jak powołać do życia wspólnotę, której pragniesz. Książka nasza zawiera wyłącznie sugestie. Zdajemy sobie sprawę, że wiemy niewiele. Bóg będzie coraz pełniej wyjawiał Swoją wolę - tobie i nam. Pytaj Go podczas porannej medytacji, co możesz zrobić każdego dnia dla kogoś, kto jeszcze jest chory. Jeśli twoje sprawy są uporządkowane, otrzymasz odpowiedź. Oczywiście, nie możesz podzielić się czymś, czego sam jeszcze nie masz. Bacz na to, aby twoja więź z Bogiem była właściwa, a tobie i wielu, wielu innym przydarzą się wielkie rzeczy. Dla nas jest to Wielka Prawda. Oddaj się Bogu, takiemu jak Go sam pojmujesz. Wyznaj Bogu i współbraciom swoje winy. Uporządkuj swoją przeszłość. Dziel się tym, co odkrywasz, i dołącz do nas. Będziemy z tobą we Wspólnocie Ducha i z pewnością spotkasz niektórych z nas na Drodze Szczęśliwego Przeznaczenia. Niech Bóg cię błogosławi i prowadzi. Zatem - do zobaczenia.” Anonimowi Alkoholicy

Źródła: Artykuł: http://bigbooksponsorship.org/articles-alcoholism-addiction-12-step-program-recovery/aa-history/aa-pioneer-clarence-snyder-initiate-big-book-sponsorship/

Anonimowi Alkoholicy StepStudy.org How It Worked: The Story Of Clarence H. Snyder and The Early Days Of Alcoholics Anonymous In Cleveland, Ohio - By Mitchell K. ISBN 0-9663282-0-5 © 1991, 1997 Mitchell K. First published in 1999 by AA Big Book Study Group, USA

W artykule znajduje się wypowiedź, której nie udało mi się przetłumaczyć:


 "It's more challenging with people who are not really desperate. I tend to become much more laid back. "Hey, you want to do this? Have at it, man. You think you're going to get better hanging out with him? Go ahead." So it's suddenly a lot easier when I don't have a lot of rules for my sponsees." - Ruth B.


Zobacz: Teksty członków Wspólnoty AA